a może wyjechać w Bieszczady...
:)
511 073 809

Ruiny nad Osławą w Zagórzu

Będąc w Bieszczadach należy koniecznie zobaczyć tajemnicze ruiny klasztoru mieszczące się na stromym wzniesieniu Marii (Mariemont) w Zagórzu.

 Inicjatorem budowy karmelu był chorąży nadworny koronny- Jan Franciszek Stadnicki, który sprowadził nad Osławę karmelitów bosych – zakonników o surowych zasadach. To właśnie dla nich postanowił wznieść kościół i klasztor w Zagórzu. Klasztor miał służyć nie tylko jako miejsce kontemplacji i pustelniczego życia, ale także, lub przede wszystkim schronienie dla weteranów wojennych.

 

Budowę rozpoczęto na początku XVIII stulecia, które finansowane były dzięki hojności F. Stadnickiego. W swym testamencie nie zapomniał o karmelu ustanawiając w nim darowiznę dotyczącą szpitala, na mocy której opieką, pomocą medyczną, a także schronieniem objęto weteranów wojskowych pochodzenia szlacheckiego. W 1714 r. roku nastąpiła uroczysta introdukcja (wprowadzenie) karmelitów, a w 1726 r. utworzono w zagórskim klasztorze przeorat. Przed 1730 r. ukończono budowę obiektów sakralnych i mieszkalnych, trzy lata później obronnych. Nad Osławą stanęła monumentalna budowla wykorzystująca naturalne walory obronne stromego wzgórza wznoszącego się prawie 400 m n.p.m.  Na obszarze blisko dwóch hektarów stanęły budynki o charakterze sakralnym, mieszkalnym i obronnym, otoczone warownym murem ze strzelnicami, wykonanym z piaskowca wydobytego z koryta rzeki. W skład całego kompleksu wchodził kościół, klasztor, dwie baszty, dwupiętrowa kordegarda znajdująca się przy bramie wjazdowej, duży filar z figurą Matki Bożej, budynek dla furtiana, kilkunastometrowa studnia, budynki gospodarcze. W klasztorze zamieszkało 20 zakonników, którzy na co dzień trudzili się prowadzeniem gospodarstwa rolnego, uprawianiem ogródka warzywnego i hodowlą drzew owocowych. Cały zespół klasztorny był budowany zgodnie z regułą obowiązującą karmelitów. Jako wzór służył kościół Santa Maria della Scala według projektu architekta Francesco da Voltera, wzniesiony pod bezpośrednim wpływem kościoła jezuickiego w Rzymie.

Historia mówi, że wzniesiony według wzorów średniowiecznych warowny klasztor już w chwili swego powstania uchodził za przestarzały, jego znaczenie militarne było już wówczas niewielkie. Po pokoju Karłowickim przestali zagrażać nam Turcy, znikome było również niebezpieczeństwo ze strony Siedmiogrodu. Jednakże, w 1772 r.  przy klasztornych murach rozpętały się wystrzały. Schronili się tu konfederaci barscy, stawiając zbrojny opór rosyjskiej armii. W czasie szturmu pożar objął klasztor. Zakonnicy zabrali się do odbudowy zniszczonych budynków, jednak już  nigdy nie udało się przywrócić dawnej świetności temu miejscu.

Ostateczna katastrofa nastąpiła w 1822 r. Wówczas to wybuchł pożar, który strawił doszczętnie wiązania dachowe klasztoru i kościoła. Do zaprószenia ognia doszło w czasie kłótni pomiędzy ówczesnym przeorem Leonardem Umańskim a spowiednikiem zakonników, o. Janem Włodzimierskim. Ten drugi, przyznał się do wzniecenia pożaru i został osadzony w lwowskim więzieniu. Do odbudowy karmelu nie przystąpiono, a w 1831 roku nastąpiła likwidacja klasztoru, majątek zagórskich karmelitów przepadł na rzecz państwowego skarbu, część na rzecz funduszu religijnego. Ocalałe obrazy z świątyni trafiły do kościoła w Zagórzu. Tyle o ostatecznym upadku zagórskiego karmelu mówią zachowane dokumenty. Jednakże mało prawdopodobne jest, by tak potężna budowla spłonęła od przypadkowego zaprószenia ognia. Wierząc ustnym przekazom o upadku klasztoru, można doszukać się informacji jakoby klasztor podpalił, dawny żołnierz napoleoński – mnich, Grzegorz Nieczuja, zgorszony upadkiem klasztornych obyczajów i zbyt swobodnym życiem zakonników. Miał on rzucić płonącą pochodnię do klasztornego spichlerza, a sam ponieść śmierć w płomieniach. Warto wspomnieć, że zagórskie wzgórze stało się miejscem akcji sensacyjnej powieści Zygmunta Kaczkowskiego pt. Grób Nieczui. Miejscowi mówią, że co jakiś czas na klasztornym wzgórzu pojawia się widmo Mnicha o spętanych łańcuchem rękach. Na tym jednak nie kończy się historia tego miejsca. W 1935 r. wzgórze Mariemont z ruinami klasztoru ówczesny właściciel ziemski z Poraża – Adam Gubrynowicz przekazał na własność seminarium duchownemu w Przemyślu, a kuria biskupia w Przemyślu przekazała ruiny z powrotem na własność karmelitom bosym. Wojewódzki Konserwator Zabytków w Rzeszowie wyraził zgodę na odbudowę klasztornego obiektu, dzięki czemu jeszcze tego roku sklecono naprędce mały baraczek, w którym wkrótce zamieszkało trzech zakonników. W trakcie prac porządkowych wewnątrz kościoła odsłonięto wejście do podziemi, w których w latach 1722–1817 pochowano 55 zakonników. Groby te w przeszłości plądrowane były przez „poszukiwaczy skarbów”, dlatego też zebrane szczątki ponownie pochowano w krypcie, a żeby zapobiec ich bezczeszczeniu na przyszłość, wejście do podziemi zamurowano…

Jednakże po mimo podejmowanych kilkakrotnie prób odbudowy ruin klasztoru, nigdy nie udało się tego dokonoć… Zarówno zakonnicy, którzy ostatecznie opuścili wzgórze Mariemont w 1966 r. , jak i ówczesne władze miasta, nie zdołali udźwignąć historii i legend tajemniczego miejsca, jakim z pewnością jest zagórski Klasztor…

Nasi partnerzy:

"POD DĘBEM" SOLINA- POKOJE I DOMKI LETNISKOWE Marcin Sosnicki Chata Starych Znajomych
Pod Dębem, Solina 97, +48 511 073 809, +48 13 469 18 79 © PodDębem 2016

Nasz Facebook